różowe okulary


bo okazało się, że patrzyłam na świat przez różowe okulary. tak bardzo różowe, że nie dostrzegłam, że to się już skończyło. Skończyło kiedy jeszcze się nie zaczęło. bo zbyt wiele sprzecznych uczuć. sprzecznych gestów. contrastanti. i nie smutno mi, że to koniec. bo i tak bym to skończyła prędzej czy później, bo nie taki facet jest mi potrzebny. ale zła jestem. że mnie oszukał. że tak się dałam owinąć i zmamić.
a teraz co? the new beginning. i poszukiwanie nowego obiektu. bo czas ucieka.

;)
2012-01-24 18:13:34
skomentuj
Oddechów na mrozie (0)




mikołajkowy prezent.


Oszalałam na jego punkcie. Pojawił się nagle i niespodziewanie. Jak tylko podał mi swoją dłoń kiedy się ze mną witał poczułam dreszcze. I czuję je nadal, za każdym razem gdy mnie dotyka. Uwielbiam jego spojrzenie. Oczy jego zwrócone w moją stronę i ten intensywny wzrok. "Nie patrz się tak na mnie, bo Cię pocałuję. Spróbuj. Próbuję." Szaleję na punkcie dotyku, uwielbiam czuć jego dłoń na moim przedramieniu. Uwielbiam kłaść głowę na jego ramieniu i słuchać bicia jego serca. Mogłabym tak leżeć godzinami, byle czuć jego obecność, zapach i ciepło. "Abbracciami". Zwariowałam. Uwielbiam patrzeć, jak się uśmiecha, kiedy mam dla niego raffaello. uwielbiam jego brodę, nawet wtedy kiedy sprawia mi ból. I dłonie. Tak, dłonie. Oszalałam. I lubię to moej szaleństwo i nie chcę żeby się skończyło.
2011-12-25 22:25:43
skomentuj
Oddechów na mrozie (0)




długo mnie nie było.


Bo czasem nie wiadomo co napisać. Albo dzieje się zbyt wiele albo nic. To może w telegraficznym skrócie (bo tak najłatwiej, bez rozdrapywania i roztrząsywania (?) ). Cudowna podróż do kraju, w którym jeszcze nie wszystko jest jak powinno i spotkanie z przyjaciółmi i powrót i wielka tęsknota za nimi i za tym jak dobrze mi tam z nimi było. I za tym, z którym zamieniłam tylko kilka zdań. A wcześniej jeszcze wspaniały turniej i ja w centrum. Potem 23 świeczki na torcie i chwila refleksji, że to już, że tak szybko, że za chwilę dorosłość, a ja kompletnie nie - gotowa. I powrót niecałkiem bezbolesny na uczelnię. I nowi znajomi i błysk w oku i chemia, choć może to tylko moja wyobraźnia. Ale przecież M. ma przeczucie, a mnie zawsze podobali się ci źli. I pesymistyczna konkluzja, że pewnie i tak nic z tego nie będzie. Bo niby jak miało by być? Sama w to nie wierzę.
A zapomniałam dodać, że jestem uzależniona. Od dźwięków pewnej cholernie smutnej i cholernie prawdziwej piosenki. 'but you didn't have to cut me off/now you're just somebody that i used to know'. Tyle w tym temacie.
2011-10-15 10:03:36
skomentuj
Oddechów na mrozie (1)




lato.


deszcz. zimno. zero słońca.
wakacyjna nuda.
i tęsknota.
za tym, czego nie ma.
i łzy szczęścia.
kiedy dostajesz list.
marzenie: wakacyjna podróż.
sardegna!
o qc'altro ;)
2011-07-23 13:16:04
skomentuj
Oddechów na mrozie (0)




podróż.


Uwiodła go dzisiaj. Uwiodła go już pierwszej chwili, wtedy właśnie kiedy ich oczy spotkały się po raz pierwszy. Przelotne spojrzenie przerodziło się w przeszywający skórę wzrok. I już wiedziała. Czuła, że go uwiodła. Że zrobi wszystko, o co ona go poprosi, niekoniecznie wypowiadąjąc jakiekolwiek słowo. I przecież nie wiedziała, że wsiądzie do tego samego autobusu. Nie mogła wiedzieć. A mimo to czuła, że to sie tak nie skończy. Wsiadła i zajęła miejsce przy oknie, na ostatnim niezajętym podwójnym siedzeniu. Zdjęła marynarkę i założyła słuchawki, żeby od rana katować się swoją ulubioną piosenką. I zastanawiała się, czy będzie jej towarzyszył w podróży. Wsiadł. Minął ją i zajął miejsce tuż za nią. Czuła na sobie jego wzrok. Szeptała słowa piosenki, głowę skierowała w stronę okna, tak że ukradkiem widziała jego twarz. Zasnął. Nie uwiodłam go, pomyślała. A czuję się dziś wyjątkowo piękną kobietą. I ta szminka na ustach, rozpuszczone włosy. Gdy w słuchawkach znów zabrzmiały słowa piosenki - kata, zorientowała się, że nie śpi. Że patrzy w szybę. Zrobiła to samo. On zmienił pozycję, teraz trzymał ręce na oparciu jej siedzenia i spoglądał przed siebie. Musiał czuć jej zapach. Wiedział, że go prowokuje. Kręciła głową, spoglądała w szybę, znów przed siebie, rozejrzała się wokół. Jego dłoń od jej włosów dzieliły milimetry. Musnął je opuszkami palców, wstał i wysiadł. A ona czuła satysfakcję, że jej się udało. Uwiodła nieznajomego.
2011-05-20 23:11:10
skomentuj
Oddechów na mrozie (0)




moje.


otulona wiatrem i przyodziana w słońce. wśród brzęczenia pszczół (które pachną według pewnego M.) i skrzeczenia (?) szpaków dopiero co wyklutych. z księżycem zaglądającym do mnie przez okno dachowe. chodź, zapraszam na nocne pogawędki. nie możesz dziś? a to może jutro zajrzysz znów. zaczekam. nie przyszedł.
2011-05-15 00:10:33
skomentuj
Oddechów na mrozie (2)




wielkie powroty


wielkie powroty są równie trudne, co początki. o ile nie trudniejsze. bo przecież trzeba utrzymać wypracowany kiedyś poziom, bo minęły 3lata, bo dojrzałam. bo dorosłam [teoretycznie tak powinno być].
a wcale nie czuję się mądrzejsza. i bardziej odpowiedzialna. za wcześnie na to jeszcze. jestem młoda i mogę robić głupie rzeczy. po to żeby uczyć się na swoich błędach, a nie na cudzych. włożenie ręki pod parę żeby sprawdzić czy woda sie gotuje (gotowała się, a ja miałam poparzoną dłoń). spacer z nieznajomym turkiem, bez telefonu, bez niczego. (szczyt głupoty biorąc pod uwagę to, czego oczekują od turystek). kilkudniowe zauroczenie kolegą młodszym o 7 lat. (a tak dojrzale mówił). i pewnie jeszcze wiele więcej. ale teraz o nich nie pamiętam. [albo nie chcę pamiętać]
a dziś odpoczywam na wsi. w domu. oglądałam królewski ślub i zamarzyłam o moim księciu. Gdzie jest? kiedy przyjdzie? pewnie kiedyś przyjdzie. zrobiłam dwie tarty. i wydaje mi się że są niesmaczne. trudno się mówi. doładowałam konto na portalu randkowym i znów mogę czytać te wszystkie lotne wiadomości od potencjalnych książąt. [założyłam to konto z nudów i z ciekawości, a teraz sprawdzam je kilka raz na dzień, żeby znaleźć tam dowody na to, że nie jestem tak do końca beznadziejna. i nawet już miałam randkę w ciemno. kojejnej z nim nie będzie. może będą inne. o choćby z włochem starszym ode mnie, który jest tak nieszczęśliwy w swoim związku że szuka un'amica speciale [wyjątkowej przyjaciółki]. ale nie myśl sobie, że chodzi tylko o seks. nie. ja jestem po prostu nieszczęśliwy, a kto wie..

o tym co było:
6 cudownych miesięcy w Genui. wspaniali ludzie. piękne wspomnienia.
turniej im. złotej drużyny i dwójka młodych włochów w domu. i rozmowy o wszystkim. przede wszystkim o calcio. nawet mój tata się włączał. przeze mnie.
licencjat z filologii włoskiej i nowe studia. tym razem na uj. a w bonusie jeszcze zarządzanie w sporcie. hobbystycznie.
odkrycie turcji podczas 2tygodniowych wakacji. i pożądanie. i namiętność. i krótkie podsumowanie mężczyzn, które zdecydowanie nie  wychodzi im na plus. to takie proste. cześć jak się masz? aj laf ju.
mistrzostwa świata w siatkówce mężczyzn. mediolan. turniej. i ja. tłumacz i opiekun grupy.
nowe stare studia i nowe twarze. trudne początki i duże wyzwania.
nowi współlokatorzy i nowa znajomość. prawie przyjacielska. bo przecież tylko przyjaciołom mówisz o rzeczach intymnych. tylko z nimi czytasz w internecie informacje nt. murzyńskich penisów. chodzisz na imprezy i nie wstydzisz się całować przy nich z obcym. bo wiesz że nie potępi. rozmawiasz o miłości. tej wielkiej i tej niespełnionej. fajna ta nasza więź.
przyjacielski konflikt. na nowo uczymy się tej przyjaźni. na pewno się odnajdziemy. potrzeba czasu.

co będzie.
ha. też bym chciała wiedzieć.
ot, co.

2011-04-29 18:05:30
skomentuj
Oddechów na mrozie (1)